Jak sprzątają mężczyźni? Opowiem Wam moją historię…

Fundacja MaMa opublikowała swego czasu dane, z których wynika, że tylko 1 na 25 mężczyzn potrafi sam włączyć pralkę. Szczerze mnie to zdziwiło. Czułem się w pełni samodzielny i byłem pewien, że obsługa pralki to przecież pikuś. A potem moja narzeczona wyjechała w delegację…

Dzień pierwszy
Dom jeszcze lśnił po wyjeździe ukochanej. Uzbierało się trochę naczyń po obiedzie, który nieporadnie przygotowałem. Wrzuciłem wszystko do zmywarki i cieszyłem się, że to by było na tyle.

Dzień drugi
Okazało się, że wrzucenie próżniowego pudełka na lunch do zmywarki nie było najlepszym pomysłem. Nie jest już dłużej próżniowe. Dodatkowo zmywarkę otworzyłem dopiero wieczorem. Nikomu nie życzę poznania tego zapachu…

Dzień trzeci
Zmywałem już ręcznie. Przy okazji ochlapałem całą podłogę i próbowałem ją wytrzeć ręcznikiem papierowym. Zostały jednak smugi. Postanowiłem rozwiązać ten problem następnego dnia.

Dzień czwarty
Udałem się do sklepu po jakiś detergent, żeby usunąć te smugi. Bo przecież wypadało. Jestem dorosłym mężczyzną i nie będę żył w chlewie, mówiłem sobie. Gdy jednak zobaczyłem liczbę środków do mycia paneli (po co ich aż tyle?!), problem smug wydał mi się mało znaczący. Wróciłem do swojego chlewu z podkulonym ogonem.

Dzień piąty
Stosik ubrań na podłodze w łazience powoli rósł i stał się już widoczny. Nadszedł więc czas na zmierzenie się z głównym bossem sprzątania, czyli owianą już legendą pralką. Posegregowałem więc pranie na białe i kolorowe. Wsadziłem do bębna. Tutaj zaczęły się już schody. Jaki program wybrać? Czy piorę tkaniny delikatne? Nie segregowałem ich przecież według delikatności! Po prostu białe i kolorowe. Skąd miałem znać inne specyfikacje? Uznałem jednak, że przecież to nie może być tak trudne. Wybrałem standardowy program i czekałem.

Dzień szósty
Patrzyłem na suszarkę, doskonale już wiedząc, że zniszczyłem swój ulubiony sweter, a białe skarpetki stały się szare. No trudno. Nie wiem, co poszło nie tak. Przy okazji zauważyłem też, że na meblach pojawił się kurz, a sierść psa na dobre wgryzła w dywan. Po ciężkim tygodniu w pracy naprawdę nie miałem ochoty się z tym bawić… Oglądałem serial.

Dzień siódmy
Alarm! Narzeczona wraca wieczorem, a w domu bałagan. Wszystkie niewielkie brudy wydały mi się ogromne. Zupełnie jakby w ciągu nocy dom został opętany przez ducha bałaganu. Spanikowałem. I wiecie co zrobiłem? Zadzwoniłem po firmę sprzątającą. Tak. Oficjalnie przyznałem się – jestem tym facetem, który przegrywa wojnę z pralką.

firma sprzątająca bydgoszcz

I wiecie co? Na początku było mi głupio, ale kiedy profesjonaliści zrobili porządek w moim domu, a należy podkreślić, że jeszcze nigdy tam tak nie błyszczało, zdałem sobie z czegoś sprawę. Sprzątanie to sztuka! I nie powinno nam być głupio, kiedy jej nie opanowaliśmy. Sztukę sprzątania zostawiam więc profesjonalistom. Narzeczona zrobiła to samo. Od tamtej pory zupełnie inaczej patrzymy na porządki. To czyste rzemieślnictwo!